Wakacje w Chorwacji część 2
18 października, 2009
Kontynuacja poprzedniego wpisu
Pierwszy dzień jazdy
Pierwszego dnia do samochodu wsiadłem po 4 godzinach snu, sponsorowanych przez Studium Wykonalności SISP. Nie wiedziałem dokąd uda się dojechać z 2,5-letnim dzieckiem, które nie wiadomo jak się zachowa podczas takiej długiej podróży. Dojechaliśmy w końcu do Grazu, co daje ok. 1200 km. Jazda samochodem po porządnych drogach okazała się bardzo relaksująca.
Niemieckie autostrady nie zawsze są takie super, jak się każdemu wydaje, ale na pewno są dużo lepsze niż to, co my mamy. Szczególnie między Hof a granicą z Austrią - tylko dwa pasy, nie zawsze drogi mają nawet pas awaryjny. W Austrii klasa dróg trochę lepsza, ale mało wychodziliśmy z tuneli. W drodze powrotnej okazało się, że tuneli było 35 w samej Austrii.
W Grazu próbowaliśmy znaleźć nocleg na ostatnią chwilę, bo mały już świrował. Ostatecznie nawigacja podpowiedziała Oekotel, który okazał się całkiem przyzwoity. Nocowali głównie Polacy. W drodze powrotnej nie zdążyliśmy załapać się na rezerwację miejsca.
Drugi dzień jazdy był mniej przyjemny - mały nie rozumiał czemu jeszcze nie dojechaliśmy na miejsce, w końcu cały dzień jechaliśmy samochodem. Przed zjazdem z autostrady aż się pochorował, ale w końcu daliśmy radę.
Graz jest blisko granicy ze Słowenią, w której zrezygnowaliśmy z autostrady - na interesującym nas odcinku było tylko 15 km autostrady, a trzeba wykupić półroczną winiętę. Niektórzy jadą bez winiety, inni odkupują/odsprzedają na allegro, a to tylko 20 minut jazdy poza autostradą. W Chorwacji autostrada zaczyna się 300 metrów za granicą. W maju otwarto drugie nitki dwóch najsłynniejszych "zwężek" na autostradzie - tunelu św. Rocha i jeszcze jednego, więc do samego końca jechaliśmy porządną autostradą.
Swoją drogą, to naprawdę dołujące, że kraj, w którym ledwo 10 lat temu skończyła się wojna, pełen gór i skał, ma więcej autostrad i są one lepsze niż Polsce, gdzie jest płasko.
Na miejscu
Zjazd z autostrady do Trogiru był przeżyciem samym w sobie - 300 metrów różnicy poziomów, kręta droga, przeplatająca się z torami kolejowymi, i niesamowity widok na morze. Przejazd przez Trogir był spokojny, ale szerokość uliczek na wysepkach spadła gwałtownie - ograniczenie do 30 km/h, a miejscami za ciasno na przejazd dwóch samochodów osobowych obok siebie.
Widok z balkonu
![]() |
| Od Chrowacja 2009 |
Najbliższa "plaża", widoczna z balkonu
![]() |
| Od Chrowacja 2009 |
Plaże w Chorwacji są kamieniste lub żwirowate. Główna plaża w Okrugu okazała żwirowa i całkowicie sztuczna. W zamian za to do baru lub do sklepu było naprawdę blisko
![]() |
| Od Chrowacja 2009 |
Gęstość zabudowy wygląda strasznie, ale wiele z tych budynków nie było ukończonych.
![]() |
| Od Chrowacja 2009 |
Pałac Cesarza Dioklecjana w Splicie był zalążkiem średniowiecznego miasta
![]() |
| Od Chrowacja 2009 |
Jachty w chorwackich portach są oszałamiające.
![]() |
| Od Chrowacja 2009 |
![]() |
| Od Chrowacja 2009 |
W końcu sami też musieliśmy popłynąć
![]() |
| Od Chrowacja 2009 |
Pogoda trafiła nam się średnia - pierwszy tydzień był super, ale w drugim dość często padał deszcz. W związku z tym pojechaliśmy do Parku Narodowego Krka
![]() |
| Od Chrowacja 2009 |
oraz do Dubrownika
![]() |
| Od Chrowacja 2009 |
![]() |
| Od Chrowacja 2009 |
![]() |
| Od Chrowacja 2009 |
Trasa do Dubrownika była jednak nieporozumieniem - autostrada skończyła się wcześniej niż w atlasie, a spora część drogi wyglądała jak przez Bieszczady. Przy okazji, widzieliśmy samochód prujący pod prąd autostradą...
Powrót
W drodze powrotnej obejrzeliśmy jeszcze Park Narodowy Jezior Plitwickich
![]() |
| Od Chrowacja 2009 |
Po wyjeździe z Parku Narodowego, mieliśmy kilka kilometrów z górki. Hamowanie silnikiem dało rekordowe średnie spalanie na odcinku ok. 10 km - 3 l/100km. A mi zafundowało głuchotę związaną ze zmianą wysokości - zabójcze przy przeziębieniu. Tylko w Niemczech było gorzej, od Regensburga do Berlina tylko góra-dół i ból ucha wewnętrznego.
Nauczeni doświadczeniem, od początku mówiliśmy Mieszkowi, że jedziemy do hotelu, a nie do domu - dwudniowa podróż zniósł nieco lepiej. W Austrii na bramkach autostradowych (opłata za tunele) były straszliwe korki, na szczęście w duga stronę. W drodze do Chorwacji przejechaliśmy przez nie bez żadnych kolejek. Okazało się, że na niektórych niemieckich autostradach ze stacjami paliw jest podobnie jak w Polsce - trzeba zjechać z autostrady, na szczęście nieco bliżej.Niestety, wszystko co dobre się kończy - dwudniowa podróż do domu, w końcu szok na polskich drogach i przy remoncie autostrady, i po wakacjach.


















